2009-04-29
Jakiej religii potrzebuje XXI wiek?

Jakiej religii potrzebuje XXI wiek„Dwa wielkie nastawienia wobec życia, dwa stanowiska, dwie orientacje stoją na przeciw siebie w dialektycznym ładzie świata. Z jednej strony ugrupowania ortodoksyjno-religijne, ze swoim: «Człowiek jest niczym, świat jest zły; w krainie po tamtej stronie przyzywa nas wieczne szczęście». Z drugiej zaś strony humanizm, ze wszystkimi odcieniami religii, ateizmu, poglądami ezoterycznymi, politycznymi i społecznymi, ze swoim: «Człowiek jest dobry, świat jest dobry, trzeba tylko pokonać trochę przeszkód i uleczyć pewne nieprawidłowości». Z jednej strony skostniały element konserwa­tywny, z drugiej – element postępowy". (Jan van Rijckenborgh, Dei Gloria Intacta, rozdz. 14)

Podczas procesów inwolucji i ewolucji ludzkość prowadzona jest do tego, by stała się świadoma swego miejsca w stworzeniu. W tych procesach wiele religii odgry wało istotną rolę i stało się podstawą imponujących kultur. Na przykład z impulsów taoizmu, hinduizmu, hermetyzmu i chrześcijaństwa powstały kultury, które po dziś dzień wyznaczają codzienne życie setek milionów ludzi. Zawsze wskazywały one i wskazują dwie drogi: duchową i kulturową. Droga duchowa ma za zadanie wynieść człowieka ponad jego życie biologiczne; droga kultury ma przynieść mu normy i wartości umożliwiające współżycie społeczne. Ostatecznym celem jest przekroczenie granicy między śmiertelnością i nieśmiertelnością. Kolejni posłańcy przynosili naukę i stosowali ją w praktyce: Lao Tse, Hermes Trisme gistos, Budda, Mani, Jezus i wielu innych. Ukazywali oni drogę ponownego połączenia boskości i zagubionej duszy. W wielu kulturach życie codzienne skupia się wokół religii. Wszystko, co przydarza się człowiekowi, jest wyjaśniane jako bezpośrednie oddziaływanie boskiego prawa. Pogoda, trzęsienia ziemi, tajfuny, powodzie i epidemie – wszystko to jest znakiem boskiego zadowolenia lub niezadowolenia z postępowania człowieka. Religia określa więc normy życiowe i miejsce człowieka w świecie; poprzez religię człowiek uczy się widzieć sens swego życia.

LUDZKI DUCH ZACZYNA SIĘ BURZYĆ

Przy pomocy tej metody apeluje się głównie do ziemskiego człowieka z jego ziemskim ciałem. Bóg istnieje poza nim. Przedstawiany jest, na przykład, przez postać Ojca, czy też w formie wszechwidzącego oka u szczytu kopuły, ponad ołtarzem lub w górnej części kolorowego witraża. Lecz kiedy tylko człowiek przełamuje ograniczenia codzienności, gdy wyrusza w podróż i znajduje się pod wpływem innych kultur, w znanym obrazie świata pojawiają się rysy. Ludzki duch, pogrzebany pod wielowiekowymi dogmatami i teologią, zaczyna się burzyć. To tu, to tam pierwotne duchowe impulsy są odgrzebywane, częściowo odnawiane i dostosowywane do obecnych czasów. Nie jest to jednak nic innego, jak ustawianie żagla w zależności od kierunku wiatru. Istnieją jednakże również całkowicie nowe impulsy, kierowane ku tym, którzy są do tego gotowi i którzy są w stanie na nie zareagować. Jest tak obecnie i tak też było zawsze. Taki impuls, w większości przypadków, w dość krótkim czasie kostnieje i staje się kultem, kult zaś staje się kulturą. Ostatecznie sięgnąwszy szczytu fala traci wreszcie wszelką wartość duchową i tonie w codziennej rutynie. Ten ruch falowy konieczny jest dla stworzenia przestrzeni pierwotnemu, boskiemu Duchowi, głęboko zatopionemu w czło­wieku. Każda kultura zostaje jednak w końcu wykorzeniona, aby dać człowiekowi nową możliwość rozbicia skamieniałej tradycji i osiągnięcia duchowego celu. Boska zasada w człowieku, która może zostać uwolniona jedynie poprzez całkowitą przemianę świadomości, pozostaje nietknięta przez ten ruch falowy. Może ona wprawdzie zostać zepchnięta na dalszy plan i tłumiona, na przykład przez dyktaturę, autorytety czy troskę o nasz codzienny byt. Jednakże ostatecznie okaże się ona silniejsza niż wszelki ucisk i wyrwie się ze swego więzienia.

NOWA FORMA WZNOSI SIĘ NA SZCZYT

Historia wskazuje, że rozwój ludzkości przebiega wzdłuż skomplikowanego falowego schematu. W ludziach zmuszanych do wiary, nauczanych akceptacji dogmatów i posłuszeństwa względem władz pod groźbą śmierci, rozwija się wewnętrzny bunt. Prze­szłość ukazuje, że grupy pragnące reformy oficjalnej religii były prześladowane, a nasze czasy niewiele się pod tym względem różnią. Konflikt pomiędzy wielowiekowymi tradycjami a impulsami duchowego odnowienia trwać może lata, dziesięciolecia a nawet całe wieki. Zawsze przychodzi jednak moment, w którym dominująca religia upada i na szczyt wznosi się nowa forma, aby po nownie rozpaść się kiedyś na dziesiątki zwalczających się grup, które wzajemnie uprzykrzają sobie życie. Wrodzone ludzkości duchowe zadanie stale utrzymuje wszystkie ugrupowania w ruchu. Jedno dąży do celu trzymając się myśli i poglądów przodków, inne chce wyrzucić wszystko za burtę i zacząć od nowa. Jedna grupa działa fundamentalistycznie, inna rewolucyjnie. Obie jednak stają przed trudnościami, których nie da się już pokonać mocami osobowości. Tego rodzaju procesy zachodzą w każdej kulturze. Jeden zaczyna poszukiwać, gdyż dusi się pod naciskiem narzuconych nauk o zbawieniu; inny jest z nich całkowicie zadowolony i pragnie zachować swe dziedzictwo. Dla jednego kościół jest przestarzałą instytucją, a drogę wyjścia wydają się zapewniać nauka i materia. Inni zwracają się ku filozoficznym i ludzkim aspektom życia. Faktem jest jednak, że wszyscy oni zanurzeni są w materii tak głęboko, że wreszcie, z braku oddechu, będą krzyczeć w poszu kiwaniu wolności i wyzwolenia. Ludzkość dryfuje. Wielu szuka sposobu, by usunąć rysy ze swego obrazu świata, inni wyrzucają wszystko za burtę i szukają nowych dróg. Wszyscy jednakże – mniej lub bardziej aktywnie – poszukują sensu życia. Człowiek wrzucony został na głęboką wodę i teraz musi pokazać, czy potrafi pływać, czy też nie. Droga materializmu jeszcze się nie skończyła. Niezliczone dyscypliny naukowe poszukują prawdy w nieskończonym wszechświecie, a każde odkrycie stanowi kolejne wyzwanie. Te próby i starania są być może logiczne dla myślącego człowieka, pozostawiają jednak bez odpowiedzi pytania o to, kim człowiek w rzeczywistości jest i jak może osiągnąć duchowy cel swego życia. Na dłuższą metę ludzkości na niewiele zdadzą się sprytne rozwiązania dotyczące szczegółów. Jedynie poznanie istoty życia jest w stanie przezwyciężyć indywidualne interesy i połączyć człowieka z celem jego życia: z planem Boga. 

WEWNĘTRZNA PRAWDA CZY NASZA WŁASNA PRAWDA?

Ten, kto uwolni się od narzuconych norm i wartości, dotknięty zostanie przez siłę, która pozwoli mu odnaleźć ostateczną prawdę. Musi być wtedy gotów przejąć pełną odpowiedzialność za swoje życie, bez pomocy takich czy innych mieszczańskich lub religijnych autorytetów. W wielu ludziach obecne jest – mniej lub bardziej nieświadomie – poczucie, że ich życie służyć winno wyższemu celowi. Nie w znaczeniu „śmierci za ojczyznę", lecz oddania się rozwojowi innej istoty ludzkiej, człowieka duchowego, wolnego od sporów codzienności. Ludzie ci poszukują, często nie wiedząc czego i nie dopuszczają do żadnej ingerencji w ich wewnętrzne życie. Z tego powodu często doświadczają znacznych trudności w przyjęciu przewodnictwa jakiegoś filozoficznego, ideologicznego lub religijnego systemu. Odwracają się rozczarowani i zaczynają sprawdzać, czy klucz do wieczności nie leży może ukryty w nich samych. Ich poszukiwanie Prawdy staje się tym samym coraz bardziej poszukiwaniem własnej prawdziwej tożsamości. Pomimo że wielu uwalnia się w ten sposób spod władzy zewnętrznych systemów i staje przed możliwością uwolnienia w sobie boskiego jądra, to jednak łatwo odchodzą ponownie w kierunku „zewnętrznego rozwiązania". Ich pragnienie tego, co nieprzemijalne łatwo chwyta się rzeczy zewnętrznych, które mają połysk „tymczasowej wieczności". Nie ma przy tym znaczenia, czy będą to współczesne gwiazdy filmu, telewizji lub sportu, czy też wybitne postaci z historii. Ponownie poszukują oni prawdy na zewnątrz siebie. 

WEWNĘTRZNA PUSTKA MOŻE STYMULOWAĆ POSZUKIWANIE

Podświadomie odczuwane właściwości nowej duszy, takie jak wszechobecność i nieśmiertelność, prowadzą poszukującego ku doskonaleniu jego starej istoty. Korzysta on przy tym z osiągnięć nowoczesnej techniki, tak łatwo ofiarowującej mu iluzję doskonałości. Na tej drodze nie rozwija się jednak dojrzała, zrównoważona istota, lecz tożsamość przypominająca patchwork, bez prawdziwego jądra, bez jasnego ukierunkowania. I właśnie to wciąż ponowne doświadczanie wewnętrznej pustki pobudzać może do wznowienia poszukiwań, by tym razem przeniknąć dalej w głębię własnej istoty i odkryć skąd pochodzi ten wieczny pęd ku poszukiwaniu. Kto tak reaguje, może wewnętrznie uwolnić się od zewnętrznych wartości. Może on przeniknąć do swej prawdziwej istoty, która nie jest wytworem kulturowych schematów. Rozpoznaje także, że sztuka i nauka, teologia, ideologia, reguły i nurty myślowe, dobre zdrowie i wysoki standard życia nie są w stanie dać mu tego, czego wewnętrznie poszukuje. Tylko religia ukierunkowana na rozwój jego prawdziwej istoty może zaspokoić wyższe pragnienie. Człowiek zajęty jest oszałamiającą wielością ambicji, przekonań i życzeń. Są one odżywiane nieskończoną rozmaitością, w której stworzenie się wyraża oraz są do strojone do zapisanych w mikrokosmosie doświadczeń. Z powodu tej różnorodności wielu zbacza z drogi. Szukają swej tożsamości i prawdy w świecie zewnętrznym i oddają się pod przewodnictwo rzekomych duchowych autorytetów. Ostatecznie jednak rezultat ich poszukiwań równy jest zeru. Czy nie istnieje więc nic, co mogłoby odżywić i wypełnić ich puste życie trwałymi wartościami? Skąd więc ten głód, to pragnienie nieosiągalnego? Dlaczego nie ma temu końca? W czym tkwi błąd? 

NAUKI O PRZEMIJALNEJ WARTOŚCI

Nie istnieje żadne ziemskie szczęście, które byłoby w stanie zaspokoić tęsknotę za szczęściem niebiańskim. Nie istnieje taka wiara, która mogłaby uleczyć wieczną ranę w głębinach ludzkiej istoty. Jedynie sam człowiek jest się w stanie uzdrowić poprzez oddanie się procesowi uwolnienia. Jezus mówi: „Moje królestwo nie jest z tego świata". To, co nie jest obecne w człowieku egzystencjalnie, co z woli Boga nie zostało umieszczone w człowieku jako jądro, może być przejściowo imitowane, lecz nie może trwać, ponieważ nie jest prawdziwe. Nauki, w których wyraża się „ja", mają co najwyżej czasową wartość. Nie przynoszą jednak wyzwolenia od śmierci ani ziemskiemu człowiekowi, ani też człowiekowi niebiańskiemu. Nie są w stanie wy nieść ludzkiej duszy ku Jedynemu Dobru, gdyż same są mieszanką ludzkiego dobra i zła. Dopóki ten ruch po kole nie zostanie przełamany, boski atom nie zostanie uwolniony, a śmierć i życie wciąż będą na stępowały po sobie. Jaka religia będzie więc w stanie wyzwolić tę siłę w centrum mikrokosmosu? Jak miałaby taka religia wyglądać? Jakie byłyby jej cechy charakterystyczne? Mogłaby to być jedynie religia oparta na boskim jądrze w człowieku i z niego wypływająca; nie z „ja" – tymczasowego zastępcy – lecz z samej boskiej zasady. Jedynie poprzez taką służbę Bogu mikrokosmos może zostać odtworzony, a uwięziona dusza – uwolniona. Duch łączy się wtedy z odnowioną duszą, a osobowość może zacząć wy pełniać swe zadanie. 

OBJAWIENIE BOSKIEGO CZŁOWIEKA

W mikrokosmosie zamieszkiwało już wiele osobowości. Zostawiły one swoje ślady i uformowały dla obecnego mieszkańca świadomość, która może zbliżyć się do bram wieczności. Uniwersalna mądrość uczy, że człowiek nie żyje dla uwolnienia własnego „ja", lecz po to, by przygotować swą duszę do wejścia w Światło. A więc: nienarzucona z zewnątrz wiara, lecz proces wewnętrznej przemiany. Przemiany tak radykalnej, że wszystko, co jest już obecne, służy temu, co jeszcze nienarodzone, budowanemu i odży­wianemu przez wieczność. Nie jest więc to także wyższy rozwój osobowości, człowieka ziemskiego. Celem takiej religii jest objawienie człowieka boskiego poprzez dobrowolne poświęcenie się ziemskiego człowieka w procesie odnowy. W owym procesie oczyszczona świadomość pełni ważną rolę. Siły nowej duszy prowadzą ją do najniższego punktu jej egzystencji, w którym będzie ona gotowa poddać się nowej świa domości. „Upadek" starego stwarza przestrzeń dla wzejścia nowego, dla świadomości żyjącej z wieczności, świadomości, która jest jednym z Wszechświadomością i która przy­wraca człowiekowi samoautorytatywność. Religia mająca przed swymi oczami ten cel rozbudza w swych wyznawcach głębokie pragnienie kroczenia tą ścieżką. Warunkiem jest przy tym, aby urzeczywistniali ją sami, we własnej, codziennej praktyce życiowej. Każdy człowiek musi się nauczyć uwalniać tę ścieżkę w sobie. Musi – to znaczy: nie może inaczej – prostować ścieżkę swego życia z pomocą odnawiających sił duszy. Tak prawda stanie się dlań we wnętrzną, żywą prawdą. 

„PRAWDA WAS UWOLNI"

Jest to droga, którą wskazywało pierwotne, wewnętrzne chrześcijaństwo i która obecnie została uwolniona przez Gnozę wszystkich czasów, aby dać człowiekowi nową szansę. „Prawda was wyswobodzi" (Jan 8:32). To jest duchowa wytyczna dla ludzkości XXI wieku. Czy w procesie tym zjednoczony zostanie także pokawałkowany obraz świata? Czy religia ta przynosi poszukującemu jakieś ogólne normy i wartości? Człowiek w swej codziennej egzystencji poszukuje jądra życia, którego nie jest jeszcze w stanie doświadczać. To jądro jest esencją jego egzystencji. To jądro jest Gnozą. W poszukiwaniu Jedynego Dobra, krok za krokiem człowiek zostawia za sobą prawdę rozumu ukierunkowanego na materię. Spra­wy zewnętrzne stają się dla niego coraz mniej atrakcyjne. Odkrywa, że Gnoza wiedzie go bezpiecznie poprzez wszystkie wewnętrzne i zewnętrzne konflikty, gdy tylko odważy się on zaufać jej przewodnictwu. Dostrzega, że zachodzi w nim przemiana, widzi również jak zmieniają się ludzie wokół niego. Różnice opinii i niezrozumienie prze mieniają się w zrozumienie. Samotność i poczucie wyobcowania tracą znaczenie, kiedy stara świadomość rozpuszcza się. I tak codzienne życie staje się szkołą, pomocą i mostem. Wzrasta zrozumienie do tyczące stworzenia, a przede wszystkim na szego miejsca w stworzeniu. I z tego co dzien nieodnawianego wglądu rozwija się w pełni świadoma postawa wobec wszelkich aspektów życia. Ponieważ coraz silniej doświadczana jest jedność ze światem, egoizm i niewiedza tracą rację bytu. Jakże inaczej postępuje bowiem ktoś, kto nie dąży do osiągnięcia dobrobytu, kto nie odpowiada na agresję agresją, kto przełamuje krąg wrogości, a wszystkich ludzi widzi jako braci i siostry. I kto zgodnie z tym postępuje! Prawdziwa religia – to znaczy: związek z prapoczątkiem – przemienia jego myślenie, odczuwanie, wolę i działanie. Wreszcie, z odbudowanego związku z Duchem Boga wypływa całkowicie nowe życie. Rozwija się nowe zrozumienie, mądrość i nowa nauka. Odżywiająca ludzkość duchowa gleba przemieni się przez to i zostanie przygotowana do wzniesienia ludzkości na wyższy poziom rozwoju. Pytania: „Kim jestem jako człowiek? Co muszę zrobić, by móc odpowiadać «obrazowi pierwotnego człowieka»?" wymagają wyraźnej i zgodnej z prawdą odpowiedzi, którą człowiek odnaleźć musi w samym sobie. Odpowiedzią tą jest nowy stan bytu, rozwijający się z pomocą boskiej siły.

Źródło: Pentagram, Nr 57/2004. Blok tematyczny: Mikrokosmos i osobowość.

 

4 Odpowiedzi na “Jakiej religii potrzebuje XXI wiek?”

  1. Michał pisze:

    Tak. Każdego dnia spotyka się obrazy poniżające człowieka, obrazy w których człowiek jest marny, niewiele umie i wiele musi się nauczyć. To filozofia poddaństwa. Ona łamie i niszczy duszę ludzką, odbiera wiarę, zaciemnia świadomość i obraża majestat Człowieka.

    Bóg objawił swe zamiary prorokowi Izajaszowi w tych słowach: “Tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa. O tak, z weselem wyjdźcie i w pokoju was przyprowadzą. Góry i pagórki przed wami podniosą radosne okrzyki, a wszystkie drzewa polne klaskać będą w dłonie” (Iz 55, 11-12)

    Pragnę tylko podkreślić, że rozwój Człowieka nierozerwalnie łączy się z Ziemią. Spośród wszystkich planów bytu stworzonych przez Boga, plan materialny ma nie mniejsze znaczenie dla tego rozwoju.To tu na ziemi człowiek musi nauczyć się Duszy swojej dobro wcielać, wykuwać niezniszczalne złoto swojej tożsamości z Duchem. Bo jaki byłby inny sens jego przeznaczenia bytu na ziemi? Przecież życie jest cudem, a stworzenie planu materialnego przez Ojca niedoścignionym Jego osiągnięciem.

    Dlatego tak jak “Słowo stało się ciałem i zamieszkało… Tak ciało musi zostać przeduchowione i zamieszkać w Królestwie Słowa.
    ….Ale ta droga łączy się z planem materialnym, a konkretnie jego “oswojeniem”.

  2. Michał pisze:

    Jakiej religii potrzebuje XXI w. ?

    Nauka Chrystusa jest kompletna, kierowana bezpośrednio do struktur duchowych człowieka. Prowadzi do osiągnięcia wiary, a jest to istotą, bo rozpoczyna rozwój duchowy człowieka i jego ciężką praca nad sobą w “myśli”, “słowie” i “działaniu” w towarzystwie energii Miłości. Człowiek poznaje sedno swego przeznaczenia i przez potęgę swego dążenia do Boskości urzeczywistnia dobro.

    Poza tym „Powtórzone milion razy słowo staje się przedmiotem” – mawiali jogini.
    Oznacza to, że słowem można leczyć człowieka i zmieniać jego los. Potwierdza to pierwotność słowa, to znaczy zachodzi ciągłe dialektyczne współoddziaływanie przyczyny i skutku. W rzeczywistości duchowe i fizyczne struktury są dialektycznie powiązane, jedno stwarza i przechodzi w drugie.

    Trzeba sobie uświadomić, że religia- nauka poprzez Słowo, oddziaływuje na poziomie pierwszorzędnych pół. Myśli, emocje i postępowanie człowieka wywodzą się z tych pól, czyli skutek przechodzi w przyczynę. W ten sposób pola te kształtują dalszy los i zdrowie człowieka, dając zdrowe impulsy do dalszego rozwoju.

  3. Kamil pisze:

    Jakiej religii?

    Bezdogmatycznej i Postępowej z dozą mistycyzmu – ale oczyszczonego z przesądów i zabobonów.
    Wzbogaconej o pewne elementy Gnozy i nauki Jezusa.

  4. ipse pisze:

    Świat potrzebuje religji ?…
    Umiłowani Bracia w niedoli istnienia !
    cyt.: “gdzie większość myśli podobnie ,tam nikt nie myśli zbyt wiele…”

    Krótko: to myśl kształtuje uczucie, a uczucie prowokuje działania …gdzie myśl ma podstawy / wytyczne programowe , tam torem określonym podążają uczucia , decyzje ,akcje …
    Pełne urzeczywistnienie nie może mieć związku z ideą jakąkolwiek , jeśli “wierzymy w pierwiastek duchowy ” Bezideowość to świadomość …a jej naturę można jedynie porównać do Troistego paradoksu Absolutu – Byt,nie-byt i stawanie się… Skupianie się jednak na tej lub innej idei ,włączając w to moją opinię jest miarą niedojrzałości duchowej spowodowanej przywiązaniem do umysłu, inteligencji, ego i w końcu świadomości… które błędnie postrzega jako Własną niepodzielną istotę …a które w rzeczywistości są tylko narzędziami ” podmiotu postrzegania”…

    Spróbujmy wyobrazić siebie ,że możemy podróżować w przestrzeni pomiędzy zanikaniem jednej myśli ,a pojawianiem się następnej…nieuchwytność teraźniejszości , jej niestabilny stan… jest filozofią tzw. duchowego rozwoju …
    Życzę w całym tym zgiełku ,pragnień…” Nie przywiązywania się do zagadnienia rozwoju …tak na dobry początek praktyki…”

    -poza słowem i głupcem-

Dodaj komentarz

Zasady publikowania komentarzy:
Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk.