2010-12-28
Jezus jest obecny

Religie chrześcijańskie uznają, że Jezus był synem Boga, który przed dwoma tysiącami lat przez swą ofiarę na krzyżu wyzwolił całą ludzkość. Czy to wyzwolenie dotyczy również współczesnego człowieka? Czy Jezus jest dzisiaj obecny? Kim jest Jezus?
 
Kiedy człowiek zaczął świadomie stawiać czoło naturze i porównywać swoje możliwości z możliwościami innych istot, uznał, że jest „panem świata” i „koroną stworzenia”. Jednocześnie jednak człowiek skrywa prześladujące go poczucie winy, ciąży na nim bowiem wina za nieposłuszeństwo  Bogu i zniszczenie pierwotnego porządku. Aby żyć, człowiek musi zadawać gwałt innym stworzeniom. Niezliczona ilość jego błędów jest konsekwencją grzechu pierworodnego, który ludzkość popełniła na długo przedtem, nim pojawił się mit o upadku Adama. Według tego mitu Adam – mamy tu do czynienia z kabalistyczną nazwą określającą całą ludzkość – przekazał ten pierwotny błąd ludzkości. Wynikiem tego błędu było bratobójstwo. Człowiek nie może już w tym świecie uczynić niczego bez obciążania się winą. Nawet kiedy oddycha, to wskutek tego „umiera powietrze”. Prawda słów Dostojewskiego: „wszyscy są winni”, daje się dzisiaj odczuć na Ziemi bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
 

W tej sytuacji człowiekowi trudno jest pozostać dumną „koroną stworzenia”, musi więc dowodzić swojej wielkości przy użyciu siły. Człowiek usiłuje udowodnić swoje pierwszeństwo za pomocą maczugi lub broni jądrowej; przy pomocy konia pociągowego albo rakiety; za pomocą liczydła czy też komputera. A kiedy ów „pan świata” nie jest zadowolony z siebie, przechodzi do manipulacji genetycznych, by wziąć akt stworzenia w swoje ręce. Jednakże jego poczucie winy nie maleje, lecz wzrasta. I człowiek, przy całej swej potędze, nie może uwolnić się od ciężaru tej winy. Rozwój świata i ludzkości okazuje się prowadzić wprost do chaosu i upadku, dlatego też wielu ludzi zaczyna porzucać marzenie o władzy nad Ziemią. Z całą pewnością człowiek jest „koroną stworzenia”, lecz nie w takim sensie, jak chciałaby jego egocentryczna istota. Władza człowieka jest nie tyle posiadaniem, co obowiązkiem, a moc, która się z nią wiąże, służyć ma wyłącznie realizacji tego obowiązku.
 

Na początku Ewangelii Jana czytamy: „Wszystkim, którzy Go przyjmują, daje On moc ponownego stania się dziećmi Boga”. Jedyną istotą, która może wypełnić to zadanie, jest człowiek. Został on obdarzony niezbędną do tego mocą, można więc powiedzieć, że w tym sensie jest naprawdę „koroną stworzenia”. W ten sposób istota ludzka związana jest nierozłącznie ze swoim celem, którym jest ponowne stanie się dzieckiem Boga. Droga ludzkości rozpoczyna się w mrokach nieznanej przeszłości i prowadzi ku ciemnościom niepewnej przyszłości. Jest to droga ewolucji wewnątrz natury, gdzie możliwy jest wybór jedynie pomiędzy dwoma przeciwieństwami. Droga pozioma przecięta jest drogą pionową, która pozwala człowiekowi wyjść z więzienia świata przeciwieństw i osiągnąć wolność dzieci Boga. Jesteśmy zaproszeni do tego, by postępować drogą pionową, w świadomym, rzeczywistym i aktualnym doświadczeniu. W żywej teraźniejszości ofiarowana jest nam moc stania się dziećmi Boga. Ten, kto wybiera drogę pionową, otrzymuje tę moc i przechodzi przez bramę, o której Jezus mówi: „Ja jestem bramą, wchodźcie przez wąską bramę”. Brama łączy dwie oddzielone przestrzenie. Wyobraźmy sobie jedną z tych przestrzeni jako świat przeszłości, świat przeciwstawnych sił, które znamy tak dobrze. Drugą przestrzenią jest boski świat, świat wiecznego życia, Królestwo Boga, gdzie nie ma ani walki, ani przeciwieństw, ani przemijania. Jezus stoi na granicy pomiędzy światem materii a światem Ducha. On jest bramą, a także drogą pomiędzy tymi dwoma przestrzeniami.
 
JA JESTEM ŚCIEŻKĄ
Co znaczą słowa Jezusa: „Ja jestem ścieżką” i słowa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, zanim był Abraham, jam jest”? Kim jest Jezus? Jezus nie mówi: „Byłem przed Abrahamem”, lecz „Jestem przed Abrahamem”. Nie jest więc poddany historycznej drodze od przeszłości do przyszłości. „Jest” przed Abrahamem, po Abrahamie, a także dzisiaj. Przychodzi do nas z wieczności. Jest obecny we wszystkich czasach, we wszystkich miejscach, w niestałości świata; i nie jest istotne, czy objawia się ludziom przyjmując osobowość. Jest siłą promieniowania, która obdarza nas mocą ponownego stania się dziećmi Boga. Jest świetlną ideą, wszechobecną siłą promieniowania, która wzywa nas na ścieżkę pionową, prowadzącą do stanu dzieci Boga. Ta świetlna idea zawiera żywy cel tej drogi – Królestwo Boga – i jego prawa. „Wszystkim, którzy Go przyjmują, daje On moc ponownego stania się dziećmi Boga”. Słowa Jezusa dotyczą wyłącznie wiedzy o królestwie Boga i o drodze, która do niego prowadzi. „Przyjąć ją”, znaczy dopuścić tę ideę, podjąć drogę i uczynić z niej centrum swojego życia. Jezus – siła promieniowania obecna w tym świecie, a przybywająca z wieczności – nie znajduje żadnego oddźwięku w ograniczonym bycie ziemskiego człowieka. Oddźwięk ten możliwy jest jedynie dzięki czemuś identycznemu z tą siłą wieczności, a więc dzięki czemuś, co również pochodzi z wieczności.
 

Czy w człowieku jest coś pochodzącego z wieczności? Paweł nazywa to „tajemnicą”, tym, co jest ukryte od stuleci i od pokoleń, ale co obecnie zostaje odsłonięte. Bóg zapragnął odsłonić to, czym jest Królestwo i chwała tajemnicy, którą jest „Chrystus w was”. Siła wieczności Jezusa stara się nawiązać łączność z boską zasadą ukrytą w człowieku, ażeby Chrystus mógł w nim zmartwychwstać i ażeby człowiek stał się ponownie dzieckiem Boga. Jednakże Jezus nie tylko naucza ścieżki, lecz sam nią idzie i daje przykład. Ukazuje, w jaki sposób może i musi zostać urzeczywistniona idea odrodzenia. Dlatego Jezus jest prototypem człowieka podążającego ścieżką i trzeba, byśmy go naśladowali. On sam jest ścieżką. Jednakże iść tą ścieżką można jedynie pod warunkiem wzięcia swego krzyża. „Ja jestem ścieżką; kto nie bierze swego krzyża, a idzie za mną, nie jest mnie godzien”.
 
IŚĆ ŚCIEŻKĄ SAMEMU
Czy możliwe jest naśladowanie Jezusa i stanie się ponownie dzieckiem Boga? Jedno obiektywne spojrzenie na ten świat, a przede wszystkim na nas samych, nie pozostawia nam cienia nadziei. Spójrzmy chłodno na nasze myśli, na nasze uczucia i uczynki. Czy naprawdę uważamy, że jesteśmy godni iść ścieżką? Czy nasza wiara w tę możliwość jest jasna i stała? Czy mamy wymagane właściwości i zdolności? Większość ludzi uchyla się od odpowiedzi na tego typu pytania. Sprawia im ulgę wiara, że Jezus – zbawiając ich – sam na nie odpowiedział. Jednak Jezus nie zbawił nikogo, natomiast każdemu dał możliwość rozpoczęcia tego procesu: „Wszystkim, którzy Go przyjmują, dał możliwość …”. Nie wystarczy więc, by ścieżka została nam przedstawiona. To w żadnym razie nie daje nam możliwości wejścia do Królestwa Bożego. Także żywy przykład nie wystarcza. Trzeba otrzymać siłę dla urzeczywistnienia tej ścieżki. To dlatego Jezus mówi dalej: „Ja jestem Prawdą”. Jest On żywą Prawdą, która ma zapanować nad światem. Jest On siłą promieniowania, która umożliwia urzeczywistnienie planu, idei. Jego prawdziwość nie ogranicza się do wymiernych faktów i rzeczywistości widzialnej dla człowieka tej natury. Jest On siłą, która pozostaje wciąż aktualna i daje impuls niezbędny do tego, by przejść ścieżkę powrotu do Domu Ojca. Mówi się również, że dzięki Jezusowi Chrystusowi idea i siła prowadząca do wyzwolenia objawia się atmosferycznie, a więc objawia się wszystkim. Jezus świadczy o tym w słowach: „Ja jestem światłością świata; ogień przyszedłem rzucić na Ziemię”. W ten sposób wszystkim ludziom dał możliwość „ponownego stania się dziećmi Boga”. Słowa te zrodziły fałszywą interpretację, według której wszyscy ludzie są już zbawieni. Jednakże Jezus powiedział to jedynie do tych wszystkich, „którzy Go przyjęli”. Ten warunek jest absolutnie niezbędny, dlatego jest rzeczą konieczną, by znalazł on oddźwięk w człowieku. Jezus zwraca się przez swą siłę promieniowania, przez swój przykład, przez swą siłę urzeczywistnienia do tych, którzy „łakną Ducha”. „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie”. Jedynie w takim naśladowaniu, w takim urzeczywistnianiu Jezus znajduje oddźwięk w człowieku. „Królestwo niebios podobne jest do zasiewu: jest bliższe was niż ręce i nogi; jest w was”. Nie następuje wówczas rozwój osobowości, lecz spotkanie nasienia wieczności w człowieku z wiecznością Boga. Przez to spotkanie Jezus staje się obecny w człowieku. Wieczność zstępuje w czas wtedy, gdy człowiek zaczyna pokonywać stopniowo przemijalność, gdy wieczność budzi się ze swego śmiertelnego snu w grobie materii. To w ten sposób Jezus zmartwychwstaje jako Chrystus, a słowa: „Ja jestem Życiem” stają się rzeczywistością. Świat zostaje zwyciężony. Z jego śmierci powstaje nowe życie, życie wieczne.
 
NOWE STWORZENIE
„Żaden rozwój wedle tej natury nie ma znaczenia, o ile człowiek nie stanie się nową istotą”. W tych słowach Listu do Galatów Paweł wyznaje, że Jezus jest drogą, prawdą i życiem. Jednakże, aby wyznanie wiary urzeczywistniło się, trzeba dać mu świadectwo w realnym życiu. Jedynie przez swoje czyny człowiek wyznaje wiarę w Światło – głową, sercem i rękami. W tym momencie świat staje się dla niego jałową pustynią, wśród której ogarnia go wielka tęsknota za Światłem. Wówczas staje się człowiekiem-Janem, który mówi, że „Ten, kto przychodzi po nim, ma rosnąć, podczas gdy on sam ma maleć”. Ten, kto łaknie Ducha, wycofuje się, maleje i robi w sobie miejsce dla Światła, które rozjaśnia głębokie ciemności, przez które przechodzi.
 

Jezus rodzi się „w stajni” upadłej egzystencji. Taki jest początek ścieżki. Jednakże Światło, które zstąpiło w człowieka, uaktywnia się jedynie wtedy, gdy człowiek ten postępuje ścieżką, na której sam maleje i ofiarowuje Światłu swoje trzy królewskie moce – moc myślenia, moc odczuwania i moc pragnienia. Jedynie przez taką bezwarunkową ofiarę nowe życie staje się wolne od śmierci, która na nie czyha. Natomiast zabójcze dla człowieka jest pragnienie mocy na płaszczyźnie horyzontalnej, do którego popycha go poczucie, że jest „koroną stworzenia”. Ewangelia przedstawia nam więc różne stadia ścieżki, od narodzin Światła w człowieku i w świecie, aż do zmartwychwstania ze świata materii. Nie wystarczy nauczyć się poznawać ścieżkę i rozumieć ją – trzeba nią iść i trzeba ją konkretnie przeżyć. Wtedy przekazy historyczne nie będą jedynie opowieściami z odległej przeszłości, które pozostają martwą literą, lecz zmienią się w żywą rzeczywistość.
 

Ewangelie ukazują bezsprzecznie, że ścieżka transfiguracji Jana, człowieka tej natury, w Jezusa Chrystusa, człowieka zmartwychwstałego, nie jest ścieżką łatwą. Jednakże do wszystkich, którzy na nią wstąpią, którzy walczą z samym sobą w rozpaczy i niebezpieczeństwie, pośród ciemności tego świata, Jezus mówi: „Nie lękajcie się… Ja jestem z wami aż do końca świata”. Mówi też: „Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich”. „Zbierać się w Jego imię” – znaczy szukać ścieżki i iść nią z innymi. Ten wspólny wysiłek opiera się nie na człowieku egocentrycznym, lecz na Świetle, które znajduje do człowieka dostęp. Ogień zapala się i koncentruje w ognisku, skąd promieniuje jasne światło. Ten wspólny wysiłek rodzi siłę i sprawia, że tworzy się pole promieniowania, a ci, którzy się w nim znajdują, odczuwają jego przemożną pomoc i wsparcie. Doświadczają prawdy słów: „Beze mnie niczego nie możecie uczynić”. Uczniowie, którzy idą ścieżką za Jezusem, skupiają ogień rozprzestrzeniający się na Ziemi. Tworzą intensywne pole siły, dzięki któremu wielu innych może znaleźć ścieżkę i iść nią.
 

W polu tym rozwijały się szkoły misteriów wczesnego chrześcijaństwa, szkoły duchowe przeszłości. W tym samym celu założona została współczesna Szkoła Duchowa Złotego Różokrzyża. Tak samo jak w dawnych tajemnych szkołach i w pierwotnym chrześcijaństwie, tak i dzisiaj droga duchowa stała się żywą rzeczywistością. I dla wielu ludzi jest codzienną rzeczywistością. Nie mają oni wątpliwości co do tego, że zbawienie zawsze objawia się w człowieku, pod warunkiem, że przygotuje się on do tego w każdym aspekcie swojego bytu. Ponieważ: „Wszystkim, którzy Go przyjmują, daje On moc ponownego stania się dziećmi Boga”. „Przyjąć Go”, znaczy uczynić zadość wymaganiu „wszystko albo nic”. Ponieważ „ten, kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie”, a „ten, kto kocha świat, nie jest mnie godzien”. Kompromis wyklucza postępowanie ścieżką. Kompromis musi ustąpić przed postanowieniem i nieodwołalną decyzją.
                                                                                                                                 
JEZUS JEST DLA MNIE WSZYSTKIM
W jednym z klasycznych pism Różokrzyża, Fama Fraternitatis, czytamy: „Pośrodku, zamiast kamienia nagrobnego, znajdował się okrągły ołtarz, na którym na mosiężnej płytce widniał następujący napis: « Z tego kompendium całego świata uczyniłem dla siebie, żyjąc, grób»”. Wokół pierwszego kręgu, czy pierścienia, znajdował się napis: „Jesus mihi omnia” – „Jezus jest dla mnie wszystkim”. Cytat ten tłumaczy postanowienia i decyzje kogoś, kto wybrał za podstawę swego bytu Jezusa, nie zaś – ten świat. Za życia zbudował w sobie grób, w którym pochował świat, wszystko to, co stare. Rozpoznał Jezusa jako nową rzeczywistość obejmującą wszystko. Dzięki takiej postawie w sposób rzeczywisty i ciągły doświadcza się Jezusa. Świadcząc o tej rzeczywistości współczesny Złoty Różokrzyż dokłada wszelkich starań, by Jezus był obecny dla każdego, kto tego pragnie i kto dokonał zdecydowanego wyboru, ażeby móc całym swym życiem, z głęboką wdzięcznością i w wielkiej radości świadczyć: „Jezus jest dla mnie wszystkim”.

 

3 Odpowiedzi na “Jezus jest obecny”

  1. Michał pisze:

    Dla tego, który jest w drodze powoli odkrywa się to, co miał na myśli Jezus w tych słowach:
    „Zaprawdę , zaprawdę powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i syn czyni” (J 5,19)
    Uważam, że każdy człowiek ma swoją drogę i czas. Więc samo intelektualizowanie Prawdy nie przybliży do niej nikogo.

  2. wojtas pisze:

    @Michał W tekscie wyraznie jest napisane, ze podstawowym warunkiem na podazanie droga ktora wskazal Jezus jest “przyjmowanie Go”. Tekst wiec nie jest spekulacja intelektualna, ale wyraznym opisem wskazan jak postepowac w praktyce, aby wejsc i isc sciezka zmartwychwstania.

  3. Michał pisze:

    .Wojtas, wiem o czym napisałem. Oczywiście, że “przyjmowanie Go”, tylko że to nie wystarczy powiedzieć, tylko poczuć

    (..szkoda że nie można edytować tekstu, kiedy wypada coś jeszcze dopisać.. jeśli admin może to niech połaczy te dwa moje wpisy.. – zrobione :-) admin)

    Nie chodziło mi o “spekulację intelektualną”, ale idzie o zrozumienie tych słów: “..zaniechajcie dziatek, nie zabraniajcie im przychodzić do mnie..” Miałem na myśli ludzi identyfikujących się tylko z myśleniem, tzw “żyjących tylko głową” dla których płaszczyzna intuicji jest nieosiągalna. A takich dzisiaj przecież zdecydowana większość.

    Wojtas, wyobraź sobie modlącą się przez lata babcię do św. ikony, czy obrazka. I ta staruszka widzi (kiedy się modli) aurę wokól obrazu. Teraz proszę, wyobraź sobie doktora teologii, czy biskupa, który ukończył studia, studiował wiele lat święte pisma, ma poznanie teoretyczne wszystkich religii. Rozwój intelektualny naprawdę pozwala mu na toczenie licznych sporów i dyskusji. Ale to wszystko.
    Dlatego może warto zapytać o ludzkie serce?
    Dlatego może warto uświadomić sobie, dlaczego Chrystus wybrał na nauczycieli duchowych prostych rybaków?
    Dzisiejszy człowiek niestety zszedł z naturalnej drogi, zaczął się zmieniać i przestał być „dzieckiem”, ponieważ stał się „dorosłym”. Aby to zrozumieć i uświadomić sobie, trzeba umieć siebie pomniejszyć.

Dodaj komentarz

Zasady publikowania komentarzy:
Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk.