Miłość jest największą i najpotężniejszą siłą w całym wszechświecie. Z nią identyfikowany jest Bóg. Pismo święte mówi, że „Bóg jest miłością”. Boskie prawo Miłości prowadzi do objawienia całego uniwersum, łączy w jedną moc różnorodność wszelkiego stworzenia. Prawo to jest absolutne, wieczne, niezmienne. Istnieje jednak również inna miłość, lepiej nam znana – miłość doczesna, z którą mamy do czynienia w życiu codziennym. Warto więc rozważyć dokładniej relację pomiędzy tymi dwoma pojęciami miłości.
Miłość w tej naturze jest tylko pewną właściwością naszego naturalnego potencjału dobra. Odznacza się ona swoistym pięknem, lecz w porównaniu z boskim prawem Miłości ma niewielkie znaczenie. Miłość bliźniego, miłosierdzie i wszystkie formy miłości przejawiające się w tej naturze, siłą rzeczy muszą podlegać prawom działającym w naszym upadłym świecie. Szczególnie znaczące jest tu oddziaływanie prawa przeciwieństw. Ziemska miłość między mężem a żoną, między rodzicami a dziećmi, często przekształca się w swoje przeciwieństwo – obojętność i nienawiść. Nawet u szczytu swych możliwości miłość ta jest niedoskonała i egocentryczna.
Z boskiego prawa Miłości wynika postawa miłosierdzia, która w dzisiejszych czasach określana jest mianem humanitaryzmu. Postawa ta nie pozwala nam patrzeć obojętnie na krzywdę i cierpienie jakiejkolwiek żywej istoty. We współczesnym świecie przejawia się ona zwykle w formie działalności charytatywnej. Zachodnia cywilizacja stworzyła szereg instytucji udzielających pomocy ludziom ubogim, chorym, dotkniętym skutkami wszelkich kataklizmów i klęsk żywiołowych. Ich działalność jest bardzo ważna i potrzebna, lecz musimy być świadomi tego, że realne możliwości niesienia pomocy są – wobec ogromnej skali potrzeb – bardzo ograniczone. Podczas kiedy w jednym miejscu wolontariusze akcji humanitarnej śpieszą z pomocą potrzebującym, w innej części świata tysiące ludzi również cierpią prześladowania, głód i poniżenie. Nie jesteśmy w stanie sprostać wszystkim potrzebom i złagodzić całego ludzkiego nieszczęścia.
Ludzie o dużej wrażliwości odczuwają często silną wewnętrzną potrzebę wypełnienia boskiego prawa Miłości. Mają chwalebne intencje i wiele dobrej woli, gotowi są udzielić każdemu pomocy, wysłuchać go, okazać zrozumienie i współczucie. Zastanówmy się jednak, czy mimo najszlachetniejszych pobudek zawsze udaje się dzięki praktyce miłosierdzia osiągnąć oczekiwane rezultaty?
W niektórych przypadkach niosąc pomoc możemy nieświadomie wyrządzić komuś krzywdę, zmieniając bieg jego życia. Niekiedy doświadczenie wielkiego cierpienia jest człowiekowi niezbędne dla osiągnięcia głębokiego zrozumienia siebie i świata, a nasza ingerencja może zakłócić ten proces duchowego dojrzewania. Często okazuje się, że konsekwencją naszych działań jest w istocie przejmowanie jakiejś części odpowiedzialności za życie drugiego człowieka. Dlatego zanim podejmiemy jakieś brzemienne w skutki działanie, powinniśmy zastanowić się nad jego ewentualnymi następstwami.
Musimy też mieć zawsze na uwadze to, czy nasze działania nie stoją w sprzeczności z prawami boskimi. Bowiem nikt, kto nie jest oświecony boskim Światłem i boską Mądrością, kto nie przeszedł procesu przemiany, nie może powiedzieć, że ma wgląd w boskie prawa. W tym kontekście pojawia się pytanie, w jaki sposób nasza Szkoła Duchowa wychodzi naprzeciw tym problemom?
Przede wszystkim należy zdawać sobie sprawę, że mamy do czynienia z działaniami duchowymi, które realizuje cała wspólnota religijna. Działania te w zasadzie nie dotyczą kwestii życia doczesnego. Takie podejście wynika z przyjęcia pewnych priorytetów, czyli określenia tego, co jest dla człowieka najważniejsze. Według Szkoły Duchowej Złotego Różokrzyża najważniejszym celem strategicznym każdej istoty ludzkiej jest uwolnienie Duszy z doczesnego, ziemskiego świata.
Proces uwolnienia Duszy dokonuje się w istocie poprzez narodziny nowej Duszy. Dopiero w tym momencie działania ucznia pragnącego wyrwać się z tego świata uzyskują szansę spełnienia. Dzieje się tak dlatego, że nowa Dusza jest zdolna do nawiązania kontaktu z Duchem, czyli z Transcendencją. Aktywność ucznia Szkoły, określana jako nowa postawa życiowa pojawia się wtedy, gdy uczeń świadomie czerpie siłę wypływającą z Ducha. Możliwość przyswojenia tej siły o wysokiej wibracji zawdzięcza uczeń właśnie zrodzonej w nim na nowo Duszy.
Drugim czynnikiem o zasadniczym znaczeniu jest oddziaływanie kolektywnego pola sił Szkoły Duchowej. Pole to ma szczególną właściwość przyciągania światła Gnozy, czyli energii pochodzącej od Ducha.
Można zatem powiedzieć, że bycie uczniem Szkoły Duchowej jest odpowiedzią człowieka na ciągłe wołanie boskiego pola promieniowania: „Idź, sprzedaj wszystko, co masz i chodź za mną”. Człowiek ten doświadczany jest w dialektyce aż do granic wytrzymałości, tak długo, póki nie stanie się człowiekiem poszukującym i nie zacznie badać przyczyny swego istnienia. Będzie dalej przynaglany , póki nie zrozumie, że jego życie w tym świecie jest całkowicie chore. Póki nie odkryje, że jego ograniczonej, oddzielonej od Ducha świadomości potrzebny jest plan ratunkowy oparty na Miłości. Siła miłosierdzia okazuje się w tym momencie niewystarczająca.
Połączenie obydwu sił – Miłości Boga i miłości bliźniego – dokonuje się dzięki prawu Chrystusowemu. Przykazanie to brzmi: „Miłuj Boga swego ponad wszystko, a bliźniego swego jak siebie samego”. Siły te tworzą pole promieniowania uwalniającej Szkoły Duchowej.

18-11-2009 o 19:47
Bardzo ciekawy punkt widzenia. Zmusił mnie do zastanowienia się nad siłami, o których istnieniu do tej pory nie zdawałem sobie w pełni sprawy. Dziękuję za oświecenie
18-04-2010 o 18:29
hmmm… ciekawe i pouczające