Filmowa wersja (Odyssey Entertainment) musicalu Upiór w operze jest bardzo ciekawym, symbolicznym przedstawieniem sytuacji człowieka jako systemu mikrokosmicznego, sił w nim działających i drogi przełamania władających nim mocy aurycznych.
Jakkolwiek język symboli pozwala na wieloraką interpretację, to wydaje się nieprawdopodobne, by autorzy (Andrew Webber i Joel Schumacher) nie znali symboliki misteryjnej i tylko przypadkowo napisali taki właśnie scenariusz oraz zawarli w nim tak wielką ilość symboli – od bardzo czytelnych po trudniejsze do uchwycenia – jak kody numerologiczne, czy wieloznaczne kadry filmowe (na przykład pełen misteryjnej symboliki herb na drzwiach samochodu, którym przyjeżdża na aukcję rekwizytów teatralnych jeden z głównych bohaterów).
Można więc w tym filmie widzieć po prostu niezły musical, jak też szukać przeniesień na poziomie walki dobra ze złem, starając się zgłębić znaczenie symboliki numerologicznej (skądinąd również nawiązującej do misteriów), często pojawiających się dat i liczb. Można też widzieć całość jako zawoalowany przekaz wiedzy misteryjnej. W tym ostatnim przypadku główne postaci będą aspektami systemu człowieka, który nazywamy mikrokosmosem:
Upiór mieszkający w podziemiach teatru operowego i uzurpujący sobie do niego prawo własności – to istota auryczna, wyższe ja człowieka tej natury.
La Carlotta – to primadonna, która uosabia siły naturalnej duszy człowieka.
Christine (już samo imię jest znaczące), młoda, nowa primadonna – uosabia siły nowej duszy ukierunkowanej na Ducha.
Raoul – jeżdżący na białym koniu nowy patron opery – to siły duchowe, duchowe dążenia w człowieku. Na planie obiektywnym, w czarnobiałym obrazie, jako stary wicehrabia (tytuł szlachecki wskazuje na szlachectwo duchowe, natomiast wice odnosi się do bycia nie tym pierwszym, pierwotnym, doskonale szlachetnym człowiekiem duchowym, lecz tym, który go poprzedza) – de Chagny jest głównym bohaterem, starym człowiekiem – Janem, który dokonał duchowej przemiany i przeprowadził proces uwolnienia duszy.
Jest rok 1919. Akcja filmu rozpoczyna się aukcją dekoracji teatralnych. Jednym z przedmiotów wystawionych na sprzedaż jest znaleziona w podziemiach teatru pozytywka z małpką w perskim stroju, należąca niegdyś do upiora. Strój małpki kieruje uwagę na silnie wiążący z ziemią aspekt magii perskiej, na astrologię, która opisuje stan i zapis auryczny starego zodiaku upadłego mikrokosmosu – w którym życie i śmierć toczą się rytmicznie w koło – systemu, w którym obecnie żyje osobowość człowieka.
Następnie z numerem 666 sprzedawany jest żyrandol, który był przyczyną owianej tajemnicą katastrofy w teatrze. Pierwotnie był on wyposażony w świece – aspekt czwartego eteru – eteru ognia. Po katastrofie zainstalowano w nim nowinkę – elektryczność – symbol piątego eteru.
666 to trzy odwrócone dziewiątki – symbol upadłego boskiego człowieka (w symbolice okultystycznej i popularnych horrorach zawłaszczony i spłycony do symbolu sił zła tego świata jako znak szatana), który w wyniku procesu odrodzenia ponownie powróci do swego boskiego stanu symbolizowanego przez liczbę 999. Taki też symbol możemy odnaleźć w ostatnich kadrach filmu, które pokazują grób zmarłej (dla świata) Christine, a na nim w kodzie numerologicznym przedstawione trzy dziewiątki: data urodzenia 1854 (suma cyfr 9), data śmierci 1917 (podobnie), a różnica między nimi to ilość przeżytych lat – 63 (też 9).
Aby wygnać duchy przeszłości, podczas aukcji ponownie następuje iluminacja żyrandola i jest to jakby magiczne przeniesienie do historii mającej początek w 1870 r. Mamy więc kolejny symbol – akcja filmu obejmuje 49 lat, a to z kolei wskazuje na 7×7 promieni Siedmioducha, na które – w drodze alchemicznego procesu – musi nauczyć się reagować upadły mikrokosmos, co w rezultacie prowadzi do jego uświęcenia.
Tak więc zapalony żyrandol wznosi się w górę jak światła auryczne na firmamencie i jednocześnie obraz, dotąd czarnobiały, stopniowo nabiera barw, aż staje się całkowicie kolorowy – wkraczamy w świat zmysłów.
Obserwujemy operę (świat mikrokosmiczny) w chwili, gdy dotychczasowy jej patron (siły tej natury) ze względów zdrowotnych ustępuje miejsca nowemu, młodemu protektorowi uosabiającemu dążenia duchowe. Na scenie wystawiane są tandetne opery komiczne, a niekiedy pojawiają się jakieś bardziej ambitne utwory (Hannibal), ale w otoczeniu kiczowatych rekwizytów. Na upadły stan tej instytucji wskazują również scenki zakulisowe.
Głównym głosem w tym teatrze jest La Carlotta – primadonna, która uosabia kapryśne siły naturalnej duszy człowieka. W teatrze od pewnego czasu zdarzają się jednak wypadki zakłócające normalną pracę i dawna diva ogłasza swoje odejście. Wygląda to na kryzys, ale okazuje się, że młoda, 16-letnia (liczba 7 wskazuje na dojrzałość duchową) baletnica i chórzystka Christine (nawiązanie do sił chrystusowych), jest gotowa do przejęcia roli głównego głosu w operze. Jest sierotą. Ona i nowy protektor Raoul byli w sobie zakochani przed śmiercią ojca Christine (przed zerwaniem więzi mikrokosmosu z polem Ojca). Ma piękny, czysty, jasny głos, a pierwsze śpiewane przez nią słowa: „Przyjdzie dzień, serce podpowie ci, że ruszyć czas i wolnym być” wywołują poruszenie i zachwyt.
Christine została wykształcona przez nieznanego mistrza, Anioła Muzyki, zacnego strażnika, którego widuje w snach i który wprowadza ją w stan omdlenia. W taki sposób uśpiony, w duchowym sensie, człowiek zdobywa dojrzałość przez doświadczenia.
Po premierowej gali Christine jest gotowa poznać swego nauczyciela: „Już czas, byś odgadła czemu mą twarz skrywa cień”. W tym celu musi spojrzeć w lustro, ujrzeć go, a potem przejść tajemnym korytarzem ukrytym za lustrem (klasyczny symbol podświadomości) do jego siedziby. Upiór nosi maskę zakrywającą tylko jedną połowę twarzy. Jest to symbol meduzy, będącej prawdziwym obliczem tego, co uznawane jest za dobro i za – ukrywane pod maską – zło w tym świecie, czyli sumy sił poruszających mikrokosmos. Teraz po raz pierwszy Christine zdejmuje maskę z twarzy Upiora – to pierwsza, podświadoma jeszcze, konfrontacja z prawdziwymi siłami powodującymi działania człowieka. Wywołuje to gwałtowną reakcję ze strony Upiora. Do takiej konfrontacji gotowy jest tylko człowiek posiadający siły duszy, które rozwinęły się z iskry Ducha. Dlatego próba przedostania się innej chórzystki do korytarza za lustrem zostaje udaremniona.
Tymczasem na scenie nadal grane są tanie komedyjki. Wypadki, z powodu których dawna główna śpiewaczka to rzuca pracę, to znów powraca, pokazują sytuację, gdy w mikrokosmosie raz dominuje głos starej, a raz nowej duszy – "czy ktoś się połapie w tym, raz Charlotta, raz Christine". Jednak z powodu zaburzenia praw aurycznych przez pojawienie się nowych sił duchowych sytuacja wydaje się wymykać spod kontroli. Niektóre aspekty istoty człowieka są uśmiercane, inne popadają w lęk i chaos. Głos starej duszy momentami zdaje się przypominać odrażający ryk. Czas definitywnie zmienić głos wiodący. Na scenę już na stałe wkracza na pierwszy plan Christine, grająca dotąd u boku dawnej primadonny rolę niemego pazia. Sytuacja jednak jest niebezpieczna również dla sił duszy i Ducha, które udają się krętymi schodami na górny dziedziniec, by tam ślubować sobie wieczny związek. Christine trzyma w ręce podarowaną jej przez Upiora różę przewiązaną czarną wstążką. Symbolizuje ona fałszywą różę, fałszywą miłość, fałszywą ofiarę – która istocie związanej z ziemią niesie zarówno ból, jak i cierpienie duszy. Gdy porzuca tę różę, słyszy głos sił duchowych: „zapomnij co to lęk”, „dam ci klucz wolności”, „jestem u twego boku, a to oznacza spokój”.
Scena kończy się duetem: „jedna miłość, tak jak życie jedno, czas położyć samotności kres”.
Tymczasem nowe rozpoznanie świata iluzji zapowiadają ognie sztuczne i witryna sklepu z pięknymi, ale sztucznymi kamieniami szlachetnymi Swarowski. Na afiszu anonsowana jest nowa opera – Bal maskowy, gdzie chór śpiewa: „Zakryj się przed światem maską”, „maskarada – wieczna gra”, „kto jest kim, fakt czy fałsz”, „pod maskami istny szał”. Jednocześnie na innym planie mają miejsce tajemne zaręczyny sił duszy i Ducha (zjednoczenie głowy i serca), co symbolizuje pierścień noszony przez Christine na łańcuszku na wysokości serca (Złote Runo). Nagle pojawia się Upiór, trzymający w ręce partyturę napisanej przez siebie opery. Jest to Tryumfujący Don Juan – symbol egocentryka nieliczącego się ani z prawem ludzkim, ani boskim. To właśnie jest odgrywane i doświadczane w tym teatrze. Upiór zrywa pierścień z szyi Christine i oświadczając, że jest ona wciąż w jego mocy, skacze do podziemi. Raoul (aktywność człowieka) pod wpływem naporu sił duchowych rzuca się w pogoń za nim. Nie może go jednak pokonać, bo Upiór kryje się za kręgiem luster i walczący widzi w nich tylko własne odbicie. Z tej matni wyprowadza go nauczycielka baletu (aspekt świadomości, kobieta, która przyjęła na wychowanie osieroconą Christine). Po tej konfrontacji, bezsilnej walce z samym sobą, świadomości ukazuje się przyczyna istnienia Upiora w operze i jego tożsamość. To człowiek (wskazanie na naturę tego świata, a nie siły nadprzyrodzone), który jako dziecko ze szkaradną twarzą był wystawiany w cyrku na pokaz jako dziecko diabła, bity i szykanowany. Zabija on swego oprawcę i uwalnia się. Jest to aspekt mściwej, zbrodniczej siły, instynktu życia w tej naturze, w tym świecie. Nauczycielka baletu niegdyś, jako młoda jeszcze dziewczyna, postanawia ukryć go w podziemiach opery („która najpierw była jego placem zabaw, a potem pracownią”), by uchronić go przed okrucieństwem świata (walka przeciw jednemu z biegunów tego świata nazywanego złem i odseparowanie go) – „i nie poznał już świata poza operą”. Zamieszkał tam i okazał się być geniuszem – architektem, wynalazcą, kompozytorem i magikiem – który popadł w szaleństwo.
Dalsza akcja przenosi się na cmentarz, gdzie Christine udaje się na grób człowieka, o którym sądzi, że jest jej prawdziwym ojcem, który zesłał jej Anioła Muzyki. W momencie, gdy zamierza wejść do grobowca, by połączyć się z nim, nadjeżdża Raoul (wpływ sił duchowych). Wówczas Christine uświadamia sobie, że ten wołający zza grobu nie jest jej prawdziwym ojcem. Wtedy wyskakuje Upiór i dochodzi do walki sił duchowych z auryczną mocą. Choć Raoul zostaje ranny, to jednak zwycięża. Na krótko pojawia się kadr srebrnej czaszki, którą przebija miecz sił duchowych (przebicie do przybytku głowy). Wydaje się, że siły duchowe mogłyby zniszczyć moc auryczną jednym pchnięciem szabli, ale siły nowej duszy niosą świadomość, że przełamanie auryczne musi dokonać się inaczej – „nie w ten sposób”, aby mikrokosmos został uzdrowiony zgodnie z prawem boskim. Prawo karmiczne jest również prawem boskim. Natury tego świata nie można zabić lub tak po prostu się z niej wydźwignąć. Trzeba przez nią przejść, trzeba ją przezwyciężyć z pomocą sił duchowych. Przezwyciężenie musi dokonać się w łagodności. Christine i Raoul odjeżdżają na białym koniu, a Upiór poprzysięga im obojgu wojnę. Nastaje czas próby ognia – „bo kiedy dusza w ogniu tkwi pragnienia otwierają nam drzwi” do wiecznego snu. „Stąd odwrotu nie ma już, przekroczony próg”, ”tu cofa się mowa i staje od nowa ciszą”, „nie ma dobra ani zła”. To ostateczna, świadoma konfrontacja ze strażnikiem progu, obliczem meduzy, jednak przy wsparciu sił duchowych i praw boskich. Zerwanie maski powoduje, że przełamana zostaje moc auryczna, spadają światła z firmamentu (spada z sufitu odcięty przez Upiora żyrandol), a jednocześnie na cmentarzu ogień trawi wnętrza grobów.
Dusza wleczona jest do otchłani piekielnej. W newralgicznym momencie pada fundamentalne pytanie DLACZEGO? DLACZEGO? Siły duchowe idące na ratunek zostają uwięzione w podziemiu. Następuje rozpoznanie istoty zła: „Jad nie płynie z twarzy, lecz z duszy twej”. Przyczyną zła nie jest osobowość, nie to, co zewnętrzne, co jest wytworem sił tej natury, lecz stan duszy mikrokosmosu, jego fundamentalne oddzielenie od boskiego Ducha i związanie z niższą naturą. Rozpoznany według swej istoty cierpiący i płaczący władca podziemi wylewa falę nagromadzonego bólu. Okazane mu współczucie – „Bóg dał mi siłę, byś poczuł, że nie jesteś sam” – i pocałunek miłości Christine powoduje ostateczne załamanie Upiora i uwolnienie zarówno jej, jak i Raoula. Zaślubione siły duszy i ducha opuszczają podziemia opery. Przezwyciężenie dokonuje się więc w łagodności. Istnienie aurycznego władcy traci sens – „tylko ty mym pieśniom dałaś moc”, „to koniec, niech noc utraci głos”. Rozbicie luster kończy panowanie nocy.
Ostatnie kadry są bardzo znaczące: obraz staje się ponownie czarnobiały, plan bez barw wskazuje na obiektywną rzeczywistość. Widzimy grób zmarłej (dla świata) Christine. Leży na nim czerwona róża – znak śmierci wszystkiego, co ziemskie, także ziemskiej miłości, symbol fundamentalnej przemiany – z tkwiącym na łodydze błyszczącym pierścieniem, symbolem zwrotu wolności, a jednocześnie duchowych zaślubin. Stary już wicehrabia Raoul de Chagny pod koniec życia jest związany, uwięziony. Jeździ na wózku inwalidzkim, w tym świecie nie porusza się swobodnie, nie czerpie z niego sił, ponieważ oddaje kierownictwo Innemu. Tak jak biblijny Jan pytał Jezusa: "Czy jesteś Tym, który ma nadejść, czy na innego mamy czekać?" – podobnie hrabia stawia pytanie o to, czy zadziałały tu siły, które pochodzą od Boga i czy w wyniku tego procesu stary zodiak przestanie się obracać. Jest to przedstawione w formie piosenki do małpki w perskim stroju: "czy będziesz jeszcze nam grać, gdy umrzemy", zakupionej wcześniej na aukcji za 30 franków (odkupienie mikrokosmosu w 3 fazach).
Pozytywkę z małpką – atrybut związania z mocą auryczną i kołowrotem życia i śmierci – hrabia składa u stóp nagrobka swej zmarłej żony (jak wnosimy z nagrobnej inskrypcji). Ten przedmiot znalazł swe miejsce na cmentarzu wraz ze wszystkim, co umarło. Na płycie grobowej widnieje, wspomniana na wstępie, ukryta w datach liczba 999 – symbol odrodzonego boskiego mikrokosmosu.

Dodaj komentarz
Zasady publikowania komentarzy:Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk.