Żyjemy w niezwykłym stuleciu: z jednej strony coraz większa liczba ludzi dostrzega, jak niewystarczające jest jednostronne, racjonalne pojmowanie świata i szuka schronienia w najrozmaitszych grupach alternatywnych i ezoterycznych. Z drugiej strony rozumienie chrześcijańskiej nauki zbawienia jest coraz bardziej pozbawione duchowości – a powodem tego jest, między innymi, utrata siły wiary w naszych czasach.
Wielu ludzi nazywających siebie chrześcijanami nie postrzega już Ewangelii jako boskiego objawienia, a w Jezusie widzi społecznego rewolucjonistę, który powinien służyć jako przykład dla politycznej walki z nędzą i prześladowaniami. Każde stulecie, nie tylko nasze, reagowało na Ewangelię w sposób ściśle związany z wydarzeniami danej epoki i świadomością współczesnych jej ludzi. Dzieje się tak dlatego, że człowiekowi, którego naturalna świadomość nie może zrozumieć prawdziwej podstawy Boskiego Słowa, nie pozostaje nic innego, jak dopasować dane Słowo do swego rozumu. Jednakże zawsze istnieli ludzie, którzy w wyniku długiego procesu oczyszczania i uświęcania, stawali się tak czyści, że potrafili zrozumieć Słowo Boga i przekazać je innym ludziom w zrozumiałym dla nich języku. Ludzie ci często mogli pracować jedynie w ukryciu, gdyż groziło im wygnanie i prześladowania. Dzięki ich odwadze, pracy i miłości nie zaginęła prawda dotycząca pochodzenia i przeznaczenia człowieka oraz przyczyn jego smutnej egzystencji tutaj na ziemi. Powszechna Wiedza była przez nich przekazywana z pokolenia na pokolenie, tak że wieczna prawda mogła płynąć przez wszystkie wieki niczym podziemny strumień. W tej tradycji pracuje także Szkoła Duchowa Nowoczesnego Różokrzyża. Lectorium Rosicrucianum opiera się na tej samej duchowej podstawie co klasyczny Różokrzyż, czyli stoi zdecydowanie na gruncie Nowego Testamentu. Na początku XVII wieku Johann Valentin Andreae napisał kilka książek, których język i symbolika były niezrozumiałe dla nieprzygotowanego czytelnika, a które mimo to poruszyły ówczesną Europę. Czas dojrzał do tego duchowego impulsu: setki, jeśli nie tysiące ludzi rozpoczęły poszukiwania tajemniczego Zakonu Różokrzyża. Zakon ten mogli jednak znaleźć tylko ci, którymi kierowało czyste wewnętrzne pragnienie. Prastara wiedza, powszechna nauka mądrości, którą w naszych czasach nowoczesny Różokrzyż ożywia i przekazuje prawdziwie poszukującym, opiera się na trzech filarach. Są nimi:
- wiedza o dwóch ładach natury, boskim i upadłym,
- wiedza o podwójnej naturze człowieka jako przemijalnej osobowości w nieprzemijalnym mikrokosmosie,
- wiedza o uwolnieniu człowieka od koła narodzin i śmierci, tj. o transfiguracji.
DWA ŁADY NATURY
Kiedy Jezus mówi o „Królestwie niebieskim", Budda o „Nirwanie", a Lao Tse o „Tao", to nie mają oni na myśli „drugiej strony" tej ziemskiej sfery, obszaru, w którym przebywają zmarli, a który w Szkole Różokrzyża określany jest mianem „sfery odbić". Ta i tamta strona są dwiema warunkującymi się wzajemnie połowami oddzielonego od boskiej jedności ładu natury, nazywanego przez nas „dialektycznym". W tej nieboskiej naturze panuje nieustanna zmiana. Wszystko co powstaje wywołuje natychmiast swoje przeciwieństwo. Byt wywołuje niebyt – wszystko co powstaje jest przemijające. Natomiast Nirwana jest niebytem świata przeciwieństw, to znaczy jest wiecznym bytem. Kto istnieje w tym boskim bycie, ten nie podlega przemijalności, rozpadowi i śmierci. Żyje on w harmonii z boskim prawem tworzenia, w harmonii ze stworzeniem, w wolności twórczego współpracownika. O tym boskim królestwie świadczą wszyscy wysłannicy, wszyscy wielcy synowie Boga i wszystkie pisma święte, w których, tak jak w Biblii, przekazane są słowa tych boskich wysłanników. Ludzie przeważnie nie wierzą temu boskiemu przesłaniu, ponieważ swymi dialektycznymi zmysłami nie mogą zobaczyć królestwa Boga. Odwracają się od uwalniającego Słowa, a nawet zwracają się przeciw niemu, póki ich własne przeżycia nie dadzą im uszu „do słuchania", ich własna wewnętrzna istota nie zaświadczy wbrew tej całej zewnętrznej iluzji, że to przesłanie jest prawdziwe.
CZŁOWIEK – MIKROKOSMOS
Człowiek jest częścią ziemskiego, nieboskiego ładu natury, gdyż został z niego stworzony. Jego ciało biologiczne zostało zbudowane z atomów natury przeciwieństw; jego ciała subtelno-materialne, czyli ciało astralne i eteryczne, zostały zbudowane z niewidocznej dla naszych oczu substancji świata po tamtej stronie. Nic z tego naturalnego wyposażenia człowieka nie ma wiecznej wartości ani wiecznej trwałości. Wszystko – ciała subtelno- materialne jak i ciało grubo-materialne – są przeznaczone do tego, by po życiu w świecie przeciwieństw doświadczyć rozpuszczenia w śmierci. A jednak z istotą człowieka wiąże się pewna tajemnica. Jeśli chcemy odkryć tę tajemnicę, musimy zbliżyć się do drugiego „filaru" powszechnej nauki mądrości, nauki o naturze człowieka. Jak objawiają nam wszyscy wysłannicy Światła, człowiek nosi w sobie iskrę wiecznego Światła. Jezus nazywał ją „Królestwem Boga w was", nauka Wschodu mówi o „Klejnocie w kwiecie Lotosu", Różokrzyżowcy o „Iskrze Ducha", o „Praatomie" lub o „Róży serca". Teozofowie opisowo nazywali ją „ostatnią pozostałością boskiego człowieka". Pierwotną ojczyzną człowieka nie jest dialektyczny ład natury, lecz Królestwo Niebieskie. Tam został on stworzony jako jeden z synów Boga, by żyć w wiecznym boskim ładzie. Był promiennym mikrokosmosem i objawiał wszystkie siły i możliwości boskiego makrokosmosu. Powszechna Nauka mówi nam, że to egocentryzm doprowadził go do upadku. Światła mikrokosmosu wygasły, boski duch wycofał się z upadłej istoty, boska dusza zapadła w głęboki sen, a mikrokosmos pozbawiony przewodnictwa błąkał się bez celu w chaosie. Aby uratować upadłe dzieci Boga, został stworzony z sił natury ziemski człowiek. Wszczepiono go do mikrokosmosu jako nieboską, ale jednak żywą, posiadającą duszę, świadomą istotę. Z pomocą tego wszczepionego śmiertelnego człowieka, opróżniony lecz nieśmiertelny mikrokosmos mógł przybrać pewną formę życia i świadomości oraz zebrać doświadczenia. W tym połączeniu mikrokosmosu i ziemskiego człowieka boska jest jedynie uśpiona, pierwotna dusza, „lotos", „róża". To przez tę różę ziemski człowiek jest obdarowywany, a zarazem dręczony. Dręczony, gdyż zakłóca mu ona spokój w tym świecie, a obdarowywany, ponieważ dzięki niej ma możliwość zrozumienia boskiego Słowa.
TRANSFIGURACJA
Po nieskończonym łańcuchu inkarnacji, z dala od ojczyzny, mikrokosmos jest zmęczony swą wędrówką. Jądro duszy budzi się. Tęsknota praatomu za jego boską ojczyzną tak długo niepokoi i popycha człowieka, aż odpowie on na jego wezwanie, zacznie szukać, a pewnego dnia stanie przed bramą Szkoły Duchowej i poprosi, aby go wpuszczono. Cały dialektyczny ład natury powstał, by dać człowiekowi tę możliwość: by usłyszał budzącą się duszę i będąc posłuszny temu wewnętrznemu głosowi oczyścił mikrokosmos, umożliwił odbudowę boskiej duszy, a zmartwychwstałego syna Boga poprowadził z powrotem do ojczyzny. Ten proces Szkoła Duchowa nazywa „transfiguracją", średniowieczni Różokrzyżowcy mówili o „alchemii", a Jezus nazywał go „ponownym narodzeniem z Wody i z Ducha". Nauka o przemianie tego, co śmiertelne w nieśmiertelne jest trzecim „filarem" Powszechnej Nauki: jest to wiedza o uwolnieniu człowieka z koła narodzin i śmierci, Ewangelia o zmartwychwstaniu tego, co wieczne w człowieku. Materialnemu ziemskiemu człowiekowi powierzono wielkie zadanie uwolnienia mikrokosmosu, w którym on zamieszkuje. Bez jego zrozumienia i współpracy uwolnienie to nie jest możliwe. Lecz kiedy człowiek podda się procesowi zbawienia jako sługa, zostanie przyjęty do procesu przemiany śmiertelnego w nieśmiertelne: „Śmierć została pochłonięta w zwycięstwie", tak mówi Paweł. Proces przemiany, transfiguracja, ma trzy fazy. Jest to zniszczenie starej „świątyni" i zbudowanie nowej w trzy dni, tak jak obiecuje Jezus. Poprzez ten proces cały mikrokosmos z jego postacią duchową, postacią duszy i postacią cielesną zostaje odnowiony i staje się nieśmiertelny. Staje się on ponownie mieszkańcem Królestwa Niebieskiego i bratem wszystkich dzieci Boga. Ten potężny proces może się dokonać w polu sił Szkoły Duchowej, która umożliwia narodziny nowego człowieka.
Człowiek, który postanawia iść ścieżką i poświęcić się jej z całych sił, odwraca swą uwagę i pożądanie od ziemskiego świata i coraz bardziej ukierunkowany jest na nowy rozwój. Jego tęsknota za nowym życiem daje mu siły do zneutralizowania starej istoty i pozwala uśpionej iskrze ducha rozwinąć się w nową duszę. Poprzez neutralizację „ja" mikrokosmos zostaje oczyszczony i pozbawiony wpływów eonów natury, panów dialektycznego ładu świata. Wygasłe światła pierwotnego mikrokosmosu ponownie zaświecą i będą promieniować jako nowy firmament. Duch może znowu połączyć się z tym odnowionym systemem. Kiedy obchodzone są „alchemiczne gody" i Duch ponownie łączy się z odnowioną duszą, mikrokosmos – upadły syn Boga – zostaje zbawiony i może wrócić do domu. Człowiek, który umożliwił ten powrót i złożył w tym procesie w ofierze swą śmiertelną, nieboską duszę, zostaje przyjęty do nowej duszy, a umierając odkłada swe materialne ciało niczym martwy liść. Człowiek został stworzony po to, by pójść tą drogą. Uważa on jednak, że musi dążyć do samourzeczywistnienia w sensie urzeczywistnienia swojego „ja" i że jego celem jest stworzenie raju na ziemi. Jego nadzieje muszą zostać zniszczone przez prawa dialektycznego ładu natury, jego ideały muszą upaść. Ten ziemski świat nie pozwala bowiem na urzeczywistnienie absolutnych wartości. Dla każdego, kto zdobędzie tego świadomość, Szkoła Duchowa staje się miejscem, gdzie zostanie mu wyjaśniona prawda o życiu.
Źródło: Pentagram, Nr 24/1995. Blok tematyczny: Człowiek jako mikrokosmos.

13-07-2009 o 20:41
Witam mam prosbe i pytanie mam 32 lata jestem z Poznania moja data urodzin 23.04.1977 a wiec jestem numerologiczną 33.Moj problem polega na tym ze nie potrafie dac sobie rady z uzaleznieniem od marichuany borykam sie z tym 12 lat chodze na terapie nie biore ale udaje mi sie to nie dłuzej jak 6mc.uwielbiam stan jaki daje mi marichuana choc wiem ze jest dla mnie destrukcyjna.na marichuanie probowalem opuszczac ciało fizyczne.Za drugim razem wchodzilem np; w lustro stan ten mi sie bardzo podoba ale nie chce robic tego na tym narkotyku prosze o pomoc lub maila ale mam dostep tylko do internetu grzecznosciowo. bylem na 2 spotkaniach rozokrzyza mnie sie bardzo podoba ale moja dziewczyna mi zabrania twierdzac ze to SEKTA ja wiem ze tak nie jest.Ona była 8 lat swiadkiem jehowy ale juz nie jest ale za to wierzy adwentystom dnia siodmego ale mnie to nie pociaga dla mnie to za malo jak mi ktos mowi ze nie ma duszy i ze nie ma nic po smierci skoro ja siebie widzialem z gory i nie musialem oddychac zeby zyc to bylo wspaniale odczucie.POZDRAWIAM SEBASTIAN
01-10-2009 o 20:54
“O tym boskim królestwie świadczą wszyscy wysłannicy, wszyscy wielcy synowie Boga i wszystkie pisma święte, w których, tak jak w Biblii, przekazane są słowa tych boskich wysłanników.”
Takie słowa można odczytać w Waszym wspaniałym i poruszającym artykule. Jakie wnioski możnaby z tych słów wyciągnąć. Skoro mówimy tu o 3ech filarach wiecznej prawdy, rozumiemy również iż prawda owa jest niezmienna. Skoro jednak prawda owa jest przekazywana przez wielu wysłanników i obecna jest w wielu pismach Świętych, zatem terminologia jak również metodyka dotarcia do owej prawdy jest inna w zależności od osób ją prezentujących. Ciekawi mnie fakt w jaki sposób Szkoła LR odnosi się do innych dróg duchowego rozwoju? Czy tylko LR posiada obecnie jedyny sposób “transfigurowania”, czy osiągania “nirwany”? Jakie są kryteria i założenia do autentyczności innych przekazów? Dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie.
21-10-2009 o 17:44
Szanowny Panie Robercie!
Dziękujemy za zainteresowanie naszą stroną i ożywienie jej poprzez dodanie komentarza do artykułu „Trzy filary wiecznej prawdy”.
W artykule tym poruszamy zagadnienie Prawdy, o której mówimy, że jest niezmienna.
Prawda jest Boską Wolą, Miłością, Mądrością w swej czystej, pierwotnej Duchowej postaci.
LR nie ma wyłączności do boskiego pola życia. Istnieją również inne systemy uwolnienia, ale na płaszczyźnie fizycznej LR nie utrzymuje z nimi kontaktu.
Kryterium rozpoznania czystości i autentyczności innych przekazów są wspomniane trzy filary wiecznej Prawdy, a mianowicie:
wiedza o dwóch polach natury (boskiej i dialektycznej);
wiedza o człowieku jako mikrokosmosie;
wiedza o transfiguracji (przemianie osobowości).
Gdy w danym przekazie zabraknie chociażby jednego elementu z w/wymienionych, to nauka ta jest niepełna, a więc nie może być uwalniająca.
LR nie ma wyłączności na uwolnienie z koła narodzin i śmierci.
Na ścieżce do uwolnienia nie ma autorytetów, każdy może obudzić w sobie boskie jądro, które jest kamieniem probierczym.
Z serdecznymi pozdrowieniami,
Lectorium Rosicrucianum
14-08-2010 o 20:07
Zatrzymał mnie komentarz pana Sebastiana z Poznania. I myślę sobie tak: że każdy z nas ma jakieś uzależenia, można byc uzależnionym od komputera albo od pracy albo czy np nie jest uzależnieniem jakaś forma emocji, którą chce się ciągle na nowo odczuwać? Każdy z nas ma coś co nas wiąże bardziej lub mniej z tym światem (jakieś uzależnienie). Nie wiem, tak sobie myślę, że nawet jak ktoś by dał Panu sposób na uwolnienie się od uzależnienia, to dopóki nie znajdzie Pan rozwiązania sam, w sobie, to po pewnym czasie przestanie ono działać. Ja właśnie tak rozumiem to, że człowiek ma się “zwrócić do duchowowści”. Musi szukać rozwiązań nie na zewnątrz, ale w środku-w sobie.
29-10-2010 o 23:50
Mnie również zatrzymała wypowiedź Pana Sebastiana. Tak się składa, że na temat uzależnień wiem coś z autopsji. Justyna pisze, że nie można szukać na zewnątrz- zgadzam się, ale wiem także, że u ludzi, którzy rozbudzają w sobie pewną świadomość własnej słabości i są w stanie stwierdzić : “jestem uzależniony” jest dużo łatwiej niż tym, którzy tego nie widzą. Rodzi się w nich chęć naprawy i wiara w siebie, a ciepłe słowa i wsparcie z zewnątrz mogą być na tym etapie kluczowe. Jeśli chodzi o uzależnienia, to w przypadku marichuany niestety wchodzi w grę destrukcja psychiczna i fizyczna, a przecież swoją świątynię należy oczyszczać, należy przygotować “przaśny chleb”, ażeby otworzyć się na boską siłę. Panie Sebastianie, proszę sobie uświadomić jak ważna jest taka czystość. To czego Pan doświadczał, to były najprawdopodobniej wpływy sfery odbić, ale na pewno pokazało to Panu w jakiej iluzji tkwimy i jak cały ten świat jest naprawdę kruchy. Może i czegoś to Pana nauczyło, ale jest możliwość wejścia szczebel wyżej. Moja liczba to także 33 i być może nie ma to znaczenia, a być może podobne doświadczenia spotykają ludzi o takiej osobowości. W pewnym momencie to doświadczenie można już uznać za zamknięte, a wtedy i numeologia, horoskopy i inne , nie mają na nas już takiego wpływu. Pozdrawiam