„Nie sposób sobie wyobrazić jak mały jest proton. Jest o wiele za mały, aby porównać go z jakimkolwiek rozmiarem pojmowalnym dla ludzkiego umysłu. Proton jest niewielką częścią atomu, który sam w sobie jest oczywiście niezwykle mały. Protony są tak małe, że w każdej kropce nad literką «i» znajduje się około 500 000 000 000 protonów. Mniej więcej tyle samo sekund mieści pół miliona lat. Protony są niewyobrażalnie mikroskopowe i nawet to określenie jest eufemizmem. Wyobraź sobie teraz, jeśli potrafisz – oczywiście nie potrafisz – że jeden z tych protonów zostanie zmniejszony do jednej miliardowej swoich zwykłych rozmiarów. W takim obszarze nawet zwykły proton byłby ogromny. A teraz wsadź do tego obszaru około jednej uncji materii. Doskonale. Jesteś gotowy, aby stworzyć wszechświat” .
Oto początek książki Billa Brysona Krótka historia prawie wszystkiego, w której w przystępny sposób istotnie stara się on wyjaśnić „prawie wszystko”. Ten początek, jak mówią fizycy i badacze kosmosu, musiał mieć miejsce około 14 miliardów lat temu. Zgadzają się oni także, że wszechświat w obecnym stanie nie będzie trwał wiecznie. Przez określony czas będzie się rozszerzał, a następnie skurczy się stosunkowo szybko do punktu bardzo zagęszczonej materii, tak zwanego „stanu osobliwego” , w którym przestrzeń, czas i wszystkie materialne formy ulegną zniszczeniu. Za kilka milionów lat życie na Ziemi nie będzie już możliwe.
Frank Tipler, znany amerykański fizyk, w swojej książce Fizyka nieśmiertelności opracował plan przetrwania gatunku ludzkiego. Tipler wychodzi z założenia, że człowiek w swoim obecnym stanie biologicznym jest pod każdym względem niezwykle ograniczony, choć ma do swojej dyspozycji ogromne możliwości. Chcąc dostosować się do zmieniających się warunków kosmicznego rozwoju, będzie on musiał rozwinąć znacz nie większy potencjał intelektualny. Ponadto będzie zmuszony do zmiany swojej fizycznej formy tak, aby mógł przetrwać w każdym zakątku wszechświata. Według Tiplera zostanie to zrealizowane w przyszłości przy pomocy komputerów, które wykorzystując skomplikowane obliczenia zbiorą całą wiedzę dotyczącą wszechświata i przechowają ją w ogromnym programie symulacyjnym. Szczegółowej analizie poddany zostanie także człowiek – komórka po komórce i atom po atomie, aby umożliwić komputerom przyszłości odtworzenie doskonałej kopii osobowości w rzeczywistości wirtualnej.
„Doskonale precyzyjna symulacja zwana jest emulacją… Kluczowym pytaniem jest jednak: czy odtworzone istoty istnieją naprawdę? Z ich punktu widzenia, tak. Nie mają one żadnej możliwości rozpoznania, że «w rzeczywistości» istnieją jedynie jako komputerowa symulacja. Są tylko częścią programu i dlatego nie mają dostępu do rzeczywistej substancji, materialnego komputera. Możemy wyobrazić sobie doskonałą symulację całego fizycznego wszechświata, zawierającą wszystkich ludzi ze świata rzeczywistego i doskonale naśladującą trwający w tym samym czasie rozwój rzeczywistego wszechświata” .
Ten odtworzony świat posiada wszystkie cechy raju. „Obecne ciało istniałoby w nim w formie nieco ulepszonej, a prawa odtworzonego świata mogłyby być zmieniane, by zapobiec drugiej śmierci fizycznej. Nawiązując do słów apostoła Pawła z I listu do Koryntian (15:42-44), odtworzone, ulepszone ciało można byłoby nazwać «ciałem duchowym», ponieważ składałoby się z takiej samej substancji, co obecny ludzki duch – myśl istniejąca w duchu (…)” .
BÓG OMEGA
Kto miałby zaprogramować taki wszech wiedzący superkomputer? Kto będzie władcą tych światów, które powstaną, a w których nie będzie już śmierci? Będzie to superkomputer. Pewnego dnia przekroczy on próg i zacznie programować sam siebie – stanie się samostwórczą i samoreprodukującą się istotą. Zbierze wszystkie informacje o wszechświecie, będzie z nimi eksperymentował i w ten sposób przekroczy wszelkie ograniczenia ludzkiej inteligencji. Nie powinniśmy wyobrażać sobie tego komputera jako przedmiotu mającego znaną nam formę. Przyjmie on postać spoza znanej nam, materialnej rzeczywistości. Umożliwi mu to przetrwanie upadku naszego wszechświata i stworzenie wszechświatów z siebie samego. Ten ostateczny, niezwykle zagęszczony punkt końcowy, naładowany wszystkimi informacjami o minionym wszechświecie, Tipler nazywa za Teilhardem de Chardin Punktem Omega.
„Możemy przyjąć za rzecz oczywistą, że Punkt Omega jest wszechwiedzący; wie wszystko, czego można dowiedzieć się o fizycznym wszechświecie (jak również o samym sobie)” . Wszechświat po konał swoją własną śmierć i doświadcza odrodzenia w świadomości Boga Omega. Oczywiście, wszystkie znane formy życia nie będą już istnieć. Ale to nie jest problem Tiplera. Według niego wszech świat nie powstał, aby stworzyć znane nam formy. Rozwinął się on po prostu dlatego, że na początku pewne informacje były dostępne – na przykład zdolność atomu do połączenia się z drugim atomem. Na przestrzeni miliardów lat różnorodne formy powstawały, by po ja kimś czasie, gdy okazały się niezdolne do życia, zniknąć. Ludzkie objawienie jest jedną z takich form, które w przyszłości wyginą.
Bill Bryson również zadaje intrygujące pytania dotyczące człowieka. We wstępie do Krótkiej historii mówi: „Przede wszystkim, abyś był tu i teraz, biliony błądzących atomów musiały w niezwykle wyszukany i wymagający niewiarygodnej koordynacji sposób połączyć się i stworzyć ciebie. Jest to tak szczególny i niepowtarzalny układ, że nigdy wcześniej nie był jeszcze testowany i będzie istniał tylko ten jeden raz. Przez wiele kolejnych lat – miejmy nadzieję – te maleńkie cząstki będą bez szemrania i w pełnej zgodzie wykonywać miliardy czynności niezbędnych do utrzymania cię w jednym kawałku, pozwalając ci doświadczać tego niezwykłe przyjemnego, aczkolwiek nie zawsze docenianego stanu zwanego istnieniem” . Dla Tiplera nic z tego nie jest „niezwykle przyjemne”. Nosi on informatyczne okulary: stworzenie jest ostatecznie niczym więcej niż zbiorem plusów i minusów. Przetrwa jedynie informacja. Tipler twierdzi, że „życie jest informacją zachowaną przez dobór naturalny”. W cytowanej przez nas książce pisze również: „Życie jest… sztuką przetwarzania informacji, a duch ludzki, podobnie jak dusza, skomplikowanym programem komputerowym” . Podobnie jak w mikroskopijnym chipie zachowane zostają miliony informacji, w niedalekiej przyszłości możliwe będzie zapisanie ich w kilku atomach, a przez to zabezpieczenie – według Tiplera – ciągłego istnienia życia nawet w obliczu katastrof. Przetwarzanie informacji następu je dalej, bezsensownie i bezcelowo. Nawet współpracownicy Tiplera przyjęli jego pomysły dość sceptycznie. Ich rozumowanie wydaje się zrozumiałe. Nasz niestabilny kosmos pozwoli ludzkości egzystować jeszcze tylko przez określony czas. Jeśli nie rozpoznamy wyższych poziomów duchowego istnienia, wówczas wszystko co nam pozostaje, to pogoń za doskonałością w istniejącej rzeczywistości. Niedoskonałość musi się przemienić się w doskonałość, skończone musi stać się nieskończonym, a ograniczona wiedza musi stać się pełną.
CZY MOŻEMY UBÓSTWIĆ „JA”
Wyobrażenie Tiplera na temat przyszłości ludzkości, oparte na materialistycznej doktrynie oficjalnej nauki, jest trzeźwiące i przerażające. Człowiek ze swoimi ograniczonymi zdolnościami jest pozostawiony samemu sobie w świecie przeznaczonym jedynie do tego, by ugasić swoje pragnienie wiedzy i by udowodnić swoją moc. W takim to świecie człowiek musi rozpocząć swoje śmiałe i niebezpieczne dążenia, by zapewnić sobie trwałość istnienia w niepewnej naturze. A co sądzić o pomyśle dotyczącym nieśmiertelności w formie komputera? Jest to dosyć oryginalny sposób na udowodnienie idei św. Pawła dotyczącej zmartwychwstania: „Tylko jako ciało duchowe – jako symulacja komputerowa – zmartwychwstanie jest możliwe bez drugiej śmierci: niemożliwym jest dla naszego obecnego ciała materialnego przeżycie w skrajnie wysokiej temperaturze ostatecznego stanu osobliwego. W rzeczy samej, ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego” .
Tipler, zainspirowany ideą zmartwychwstania przedstawianą w wielkich religiach, szczegółowo opisał własny fizyczny dowód na istnienie Boga. Jego Bóg Omega rozwija się z wiedzy i doświadczenia na przestrzeni wieków ewolucyjnych wzlotów i upadków. Bóg Omega ma wgląd w ogromne okresy czasu, ale mimo to pozostaje Bogiem wyłaniającym się z cza su i przestrzeni. Jezus natomiast mówi: „Ja jestem alfą i omegą”. Jego działalność wynika z faktu istnienia Boga wiecznego, który był i na zawsze pozostanie poza czasem i przestrzenią, a który ponownie ujawni się człowiekowi. Dopiero wgląd w ład wiecznej natury nadaje zmartwychwstaniu prawdziwe znaczenie. Ten nieśmiertelny człowiek nie zostanie stworzony przez komputer, zmartwychwstałe ciało nie jest kopią starego ciała, a świat Ducha
nie powstanie przy pomocy cyfrowej manipulacji. Wszystko to już istnieje i zawsze istniało w wymiarze, od którego człowiek sam się odciął.
W świecie doskonałości kosmos, jakim go znamy, stworzony został w ramach czasu i przestrzeni jako sfera życia lub raczej jako królestwo życia. Trans figuracja przyczynia się do zmartwychwstania pierwotnego, duchowego człowieka w polu leżącym poza tą sferą, chociaż całkowicie ją przenikającym – w polu pierwotnego, wiecznego życia. Przemijalny człowiek nie potrafi zrozumieć wieczności, ale w jego najgłębszej istocie żyje przeczucie jej istnienia. Wyjaśnienia Tiplera, jakkolwiek zdumiewające, także są tego dowodem. Ścieżka wiodąca do zmartwychwstania człowieka duchowego jest obecnie bardzo rzeczywista. By nią podążać, musimy precyzyjnie odróżnić ten świat, ten byt od świata boskiego, od wiecznego bytu. Historia rzeczywistości przemijalnej, historia ewolucji człowieka i cel jego istnienia stają się zrozumiałe jedynie z perspektywy wieczności. Ignorując tę ponadosobową perspektywę przy rozważaniach na temat rozwoju świata, nie jesteśmy w stanie dostrzec niczego, jak tylko odbicia naszej własnej, niedoskonałej świadomości.
PARADOKS WSZECHMOCY
Czy arogancka postawa człowieka także zawiera dążenie do wszechmocy? Współczesna nauka ma całkowitą rację stwierdzając, że człowiek musi dążyć do celu, badać i używać swego mózgu. Jednak prawdziwy poszukiwacz przede wszystkim rozpozna swoje własne ograniczenia. Zda sobie sprawę, że opierając się wyłącznie na zdolności myślenia nie może uzyskać prawdziwej wiedzy. Wówczas odkryje coś dziwnego: to, czego potrzebuje, nie jest ograniczone przestrzenią, czasem ani formą. Bardzo trudno to osiągnąć człowiekowi w jego obecnym stanie, chyba że ponownie odkryje uśpione możliwości drzemiące w jego wewnętrznej istocie. Jest to piąty element, który dotychczas nie był aktywny. Różokrzyżowcy mówią w tym kontekście o „piątym eterze, eterze ognia”.
Wszystko to jest misternie ukazane w symbolicznej opowieści o życiu Jezusa, który będąc symbolem duszy, styka się z niewiedzą i całkowitym odrzuceniem. Jego czyny zdają się zupełnie zaprzeczać jego wewnętrznej doskonałości. Pozwala on, by go poniżano, wyśmiewano, wyzywano, a nawet zgładzono. W oczach „rozsądnych” ludzi jego moce nie na wiele się zdają. Ludzie nie pojmują sedna sprawy: boska moc nie może się ukazać i nie ukaże się w tym świecie. Nawet gdy Jezusowi proponowany jest tron tego świata, on od mawia. W świecie ograniczonym przez czas i przestrzeń, który stanowi tylko etap przejściowy w rozwoju ludzkości, boska doskonałość może wyrazić się tylko w sposób zdeformowany i wy paczony.
BÓG I WEWNĘTRZNY ROZWÓJ
Około sto lat temu przed fizykami otworzył się świat najmniejszych znanych cząstek, które tworzą materię. W tym obszarze kończą się prawa fizyki, które możemy pojąć naszym zwykłym rozumem. Atomy oraz jeszcze mniejsze cząsteczki materii i światła nie zachowują się zgodnie z naszymi oczekiwaniami uformowanymi przez wrażenia zmysłowe. W międzyczasie poznano niektóre z praw dotyczących tych cząstek, lecz aż do dziś prawa te nie układają się w łatwo pojmowalną, spójną całość. Jednocześnie kultura materializmu staje się coraz bardziej chwiejna i pokazuje swoje ograniczenia. Moc świadomości „ja” sprowadza się do względnie małego wycinka wiedzy o naturze. Wszystko, co może zrobić świadomość, to badać świat zewnętrzny. Prawdziwe procesy życiowe i prawa stwórcze stają się dostępne dopiero, gdy w duszy aktywna staje się piąta moc, część boskiej doskonałości.
Do tego prawdziwego, wewnętrznego pojmowania nie można zbliżyć się poprzez obliczenia i myślowe konstrukcje, lecz o wiele łatwiej: poprzez otwarcie się na tę piątą moc; wtedy zaczyna być ona świadomie doświadczana. Odkrywa ona cel ludzkiego życia oraz cel istnienia naszego pola życiowego. Pytania o istnienie Boga milkną, gdy tylko ten cel zajaśnieje przed naszą świadomością. Bóg jest najskrytszym celem każdej istniejącej formy materii. Jest on doskonałością, która łączy wszystko, co istnieje, każdy atom każdego świata. Bóg żyje w nas wszystkich poprzez nasze starania prowadzące do doskonałości. Oto jest boska wszechmoc. Kiedy zaś dusza i duch człowieka połączą się wewnętrznie ze wszystkim co żyje, istota ludzka także stanie się wszechmogąca. W Ewangelii Tomasza czytamy: „Jezus powiedział: Niech ten, który szuka nie ustaje w poszukiwaniu, aż znajdzie. I kiedy znajdzie zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią” .

13-09-2011 o 22:45
Dojmujące cierpienie świadomości – tęsknota za tym, co dopiero przeminie…
A wszechświat będzie się rozszerzał w nieskończoność, aż zastygnie w absolutnym bezruchu i ciemnościach. I przyjdzie Bóg, i tchnie weń nowe życie. I spojrzy, i zobaczy, że to jest dobre
23-09-2011 o 19:27
A jakby tak przypomnieć sobie słowa Jezusa: 27 Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; 28 błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. 29 Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i drugi! Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty! 30 Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje.
31 Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! 32 Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. 33 I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. 34 Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. 35 Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. 36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Łk 6
Czy nie postałaby w nas boska energia? Ale to musieliby robić wszyscy bez wyjątku…
26-09-2011 o 21:55
Wydaje się, że człowiek w obecnej postaci nie jest w stanie wytworzyć nic więcej ponad to, co umożliwia mu jego świadomość oraz potencjał możliwości a więc jego status quo. Człowiek może więc wytworzyć jedynie to, co odpowiada jego rzeczywistości oraz doświadczeniu niezależnie od tego na ile jest ono uświadomione. Idąc tym tropem, można założyć, że wszelkie wynalazki np. z zakresu techniki (co jest dowodem chyba najlepiej licującym z obecną rzeczywistością w której żyjemy) odpowiadają ludzkiej rzeczywistości życiowej. Człowiek naśladuje w technicznych projektach siebie oraz swe relacje ze światem a także rzeczywistość w której żyje. I tak np. Internet z miliardami komputerów połączonych w sieć jest odbiciem powiązań mikrokosmicznych ustanawianych na bazie relacji karmicznych. Natomiast cytowany w niniejszym artykule pęd człowieka ziemskiego ku przeniesieniu ludzkiego życia wraz z ludzka świadomością do przestrzeni wirtualnej jest niczym więcej jak podświadomym dążeniem do realizacji tego co już jest – do naśladowania rzeczywistości życiowej upadłego Boskiego człowieka, który po tzw. upadku został osadzony przez Boga w świecie materialnym, aby na bazie tej struktury za pomocą sił światła odbudował swą pierwotną postać. Czyż nie jest więc tak, że człowiek ziemski ze swą osobowościową świadomością uzurpuje sobie prawo do bycia istotą życia, mylnie sądząc, że to on musi zostać uratowany poprzez np. zarchiwizowanie świadomości i przeniesienie jej w pozornie bezpieczne rejony świata wirtualnego? To przecież już się stało. Świat w którym żyjemy, ta rzeczywistość dialektyki jest swoistym “światem wirtualnym” dla tej części boskich istot, które po upadku zostały odnalezione przez Boga i poddane procesowi rekonstrukcji. Ten “wirtualny świat” zabezpiecza boskie pierwiastki w jej pierwotnej postaci, tak, aby nie zostały naruszone dalszym upadkiem, dalszą dezintegracją. Wszystko już było… jak mówi jeden z biblijnych poetów. My zaś, ludzie dialektyczni, zamiast stanowić pomoc dla boskiego w nas, który stanowi sens naszego istnienia, pragniemy wierzyć, że stanowimy cel istnienia, marnując energię na beznadziejne próby zachowania tego co śmiertelne – naszej dialektycznej świadomości….
04-10-2011 o 21:21
Tak. Te słowa Jezusa są ponadczasowe, one domagają się otwarcia duszy, serca i odwagi.